Kilka spostrzeżeń po zgromadzeniu mojej izby adwokackiej

W sobotę 16 maja br. odbyło się coroczne Zgromadzenie Izby Adwokackiej w Warszawie — w tym roku nie wyborcze, lecz wyłącznie sprawozdawcze. Choć zawód adwokata wykonuje w izbie ponad 7 tys. osób (izba liczy ogółem prawie 10 tys. członków), dzięki formule hybrydowej udało się zachować zarówno demokrację bezpośrednią, jak i sprawny przebieg obrad. Zgromadzenie zatwierdziło sprawozdania oraz udzieliło Okręgowej Radzie Adwokackiej absolutorium.

Nie wszystko poszło jednak po myśli samorządowego kierownictwa izby. Zgromadzenie uchwaliło składkę adwokacką na rok 2026 niższą miesięcznie o 7 zł od proponowanej przez ORA, co w skali roku obniża wpływy do budżetu izby o ponad pół miliona złotych i zmusza Radę do szczególnie oszczędnego gospodarowania. ORA zapewne ustali przyczyny tej porażki podczas swoich posiedzeń, jednak już teraz warto podzielić się kilkoma spostrzeżeniami:

  1. Zapomniano, że adwokaci co do zasady nie są skłonni do zwiększania swoich wydatków na samorząd, jeśli nie są przekonani o zasadności takich działań. Uzasadniając potrzebę podwyżki, przedstawiciele ORA nie posługiwali się dostatecznie rzeczową argumentacją. Wystąpienia w tej sprawie były albo ogólnikowe i patetyczne, albo wręcz trywialne. To lekcja do odrobienia przed następnym Zgromadzeniem.
  2. Warszawska ORA jest postrzegana w tej kadencji z jednej strony jako gremium skłócone i nieefektywne (czego potwierdzeniem może być zgłoszenie przez członka Rady alternatywnego wobec ORA projektu niższej składki), a z drugiej — jako zamknięte grono beneficjentów samorządowego budżetu. W interesie izby leży zmiana tego wizerunku przez wszystkich członków ORA. W przeciwnym razie będziemy coraz bardziej zmęczeni sporami i z niecierpliwością oczekiwać końca kadencji.
  3. W kilku głosowaniach nad uchwałami zgromadzenia uderzająco wysoka była liczba osób wstrzymujących się od głosu, co może oznaczać, że treść uchwał nie była dla nich istotna albo że nie mieli wyrobionego zdania na ich temat. Warto zastanowić się nad tym problemem.
  4. Z uwagi na zmiany demograficzne w warszawskiej adwokaturze panuje przekonanie, że samorządowe mechanizmy demokratyczne istniały od zawsze, podczas gdy niewielu uświadamia sobie, iż adwokaci przez cztery dziesięciolecia zabiegali o rzeczywistą samorządność. Stąd biorą się niezasadne — na szczęście sporadyczne — głosy kwestionujące potrzebę istnienia samorządu w jego obecnym kształcie, którym populistyczni politycy mogą jedynie przyklasnąć. Kto uważa, że samorząd powinien funkcjonować lepiej, powinien go wspierać, przedstawiać pomysły na jego usprawnienie, przekonywać do swoich racji w dyskusji, a wreszcie startować w wyborach do jego organów, zamiast poddawać w wątpliwość zasadność jego istnienia.