Wkrótce mija sto lat od przewrotu majowego. Jednym z jego następstw był haniebny, przeprowadzony na polityczne zamówienie proces brzeski. Opozycyjni politycy: Wincenty Witos, Kazimierz Bagiński, Norbert Barlicki, Adam Ciołkosz, Stanisław Dubois, Władysław Kiernik, Herman Lieberman, Mieczysław Mastek, Adam Pragier, Józef Putek i Adolf Sawicki zostali oskarżeni o to, że:
„po wzajemnem porozumieniu się i działając wspólnie przygotowali zamach, którego celem było usunięcie przemocą członków sprawującego w Polsce władzę rządu i zastąpienie ich przez inne osoby, wszakże bez zmiany zasadniczego ustroju państwowego, przyczem działalność ich polegała na wywoływaniu i podnieceniu w masach nastrojów rewolucyjnych przez:
- podburzanie do nienawiści przeciwko rządowi, do obalenia go przemocą, do nieposłuszeństwa władzy, do niepłacenia podatków oraz
- przez dyskredytowanie, ośmieszanie i wyszydzanie władz państwowych, przyczem akcja ta prowadzona była w prasie, na kongresach, zgromadzeniach, wiecach i zebraniach oraz szerzona w odezwach i ulotkach;
- na organizowaniu, szkoleniu i uzbrajaniu kadr rewolucyjnych i
- na utworzeniu kierowniczej organizacji rewolucyjnej, występującej na zewnątrz pod nazwą ‘Centrolewu’, która ułożyła plan objęcia przemocą władzy, zwołała tzw. ‘Kongres Krakowski’, opracowała rewolucyjne uchwały, przyjęte na tym Kongresie, wydała nakaz zmobilizowania mas i urządzenia zbrojnego ‘Marszu na Warszawę’, czego następstwem były w dniu 14 września 1930 krwawe wystąpienia w 22 miastach Polski, lecz zamierzonego zamachu nie dokonali z przyczyn niezależnych od ich woli, wobec udaremnienia ich akcji przez władzę”.
Postawa adwokatów broniących niesłusznie oskarżonych opozycjonistów wpisuje się w najpiękniejsze karty historii polskiej palestry. Ich mowy obrończe, jak i wywody apelacyjne zasługują na uwagę zarówno historyków, jak i współczesnych adwokatów.
Wyrokiem z 13 stycznia 1932 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał dziesięciu oskarżonych (za wyjątkiem Adolfa Sawickiego) za winnych tego, że „w 1930 r. w Warszawie, brali udział w spisku utworzonym w łonie organizacji pozaparlamentarnej, zwanej popularnie ‘Centrolew’ albo ‘Związek Obrony Prawa i Wolności Ludu’, wreszcie ‘Porozumienie Stronnictw Lewicy i Środka’, z wiedzą o tem, że spisek ten dążył do zamachu, mającego na celu obalenie przemocą członków rządu sprawującego w tym czasie władzę w Polsce, i zastąpienia ich przez inne osoby, wszakże bez zmiany zasadniczego ustroju państwowego, przyczem udział oskarżonych w tym spisku wyrażał się w przygotowywaniu tego zamachu” i wymierzył im kary więzienia.
Obrońcy oskarżonych we wspólnej apelacji zaskarżyli wyrok w całości i wnieśli o uniewinnienie oskarżonych. Kwestionowali dokonaną przez sąd pierwszej instancji ocenę dowodów, ustalenia faktyczne przyjęte za podstawę wyroku, jak też ocenę prawną. Sąd ten ustalił, iż obiektem zamachu miał być system rządzenia w państwie, podczas gdy zgodnie z przepisami wskazanymi jako podstawa prawna obiektem takim mógł być urzędujący prezydent i członkowie rządu. Twierdzili, iż „Centrolew” skupiający różne ugrupowania polityczne nie mógł być spiskiem. Podstawowymi cechami spisku w świetle ówczesnego prawa były „tajność, zwarta bezwzględnie karna całość i ściśle skonkretyzowany plan bezpośredniego działania”, których to cech „Centrolew” nigdy nie miał. Nadto, postępowanie dowodowe nie potwierdziło „posiłkowania się przemocą”. Obrońcy zarzucili też brak indywidualizacji winy każdego z oskarżonych, a w miejsce tego ustalanie „winy kolektywnej”.
11 lutego 1933 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie nie uwzględnił apelacji obrońców, uwzględnił natomiast apelację prokuratora, który żądał „powiększenia kar” i zmienił wyrok, wymierzając kary jeszcze surowsze. Jak widać, im wyższa instancja sądowa, tym sprawniej wykonywano polityczne zamówienie.
Na skutek kasacji obrońców wyrok ten został uchylony przez Sąd Najwyższy 9 maja 1933 r. z przyczyn formalnych, ale po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Apelacyjny 20 lipca 1933 r. ponownie wymierzył oskarżonym surowe kary. W październiku 1933 r. Sąd Najwyższy oddalił drugą kasację obrońców.
Po wybuchu II wojny światowej skazani politycy zostali objęci amnestią na podstawie dekretu Prezydenta RP z 31 października 1939 r. Na ich rehabilitację trzeba było czekać jeszcze ponad osiemdziesiąt lat…