„Gorliwym” politykom i urzędnikom – ku przestrodze

Miałem niedawno możliwość zapoznania się z uzasadnieniem niepublikowanego wyroku Sądu Najwyższego z 3 czerwca 1992 r. (sygn. akt I Pa 3/92) oddalającego odwołanie od decyzji Ministra Sprawiedliwości sprzeciwiającej się wpisowi na listę adwokatów byłego ministerialnego urzędnika, który po odwołaniu z dość eksponowanego stanowiska wnioskował o przyjęcie do adwokatury. Personalia i szczegóły nie są tu istotne, rzecz bowiem sprowadza się w istocie do tego, że wnioskodawca, pełniąc przez kilka lat swój urząd, wyrządził wiele szkód adwokaturze i adwokatom, a w toku postępowania po kolejnych odmowach wpisu ze strony organów samorządowych wyjaśniał, że po prostu wykonywał gorliwie swoje obowiązki.

W pisemnym uzasadnieniu wyroku oddalającego odwołanie wnioskodawcy trójkowy skład SN (sprawozdawcą była SSN Teresa Romer) najpierw przypomniał, że „adwokat do wykonywania swego zawodu musi posiadać nie tylko określone prawem kompetencje, przygotowanie zawodowe, ale również ze względu na charakter swojej pracy musi reprezentować sobą określone wartości – nieskazitelny charakter i takie dotychczasowe postępowanie, które daje rękojmię, iż zawód będzie wykonywał prawidłowo.” 

Następnie, po dokonaniu oceny dowodów, odniósł się do kwestii urzędniczej gorliwości.  „Gorliwość w wykonywaniu obowiązków ma swoje granice – stwierdził SN – granice te wyznaczają takie pojęcia, jak sprawiedliwość, poszanowanie innych, tolerancja dla działań podejmowanych w słusznej sprawie, lojalność wobec środowiska zawodowego w ramach uprawnień temu środowisku przyznanych. Gorliwość przekraczająca wskazane granice nabiera cech pejoratywnych. Motywem jej przestaje być chęć jak najlepszego wykonywania obowiązków, a stają się często przesłanki osobiste, chęć zrobienia kariery kosztem krzywdy całego środowiska i jednostek. W konsekwencji osobę przejawiającą taki rodzaj gorliwości trudno uznać za kogoś o nieskazitelnym charakterze.”

Zdaniem SN właśnie wcześniejsze naganne zachowanie może przesądzać tak o braku nieskazitelnego charakteru, jak i o braku rękojmi. „Adwokat to wywodzące się z czasów rzymskich pojęcie osoby proszonej o pomoc. Gwarancją właściwego wykonywania tego obowiązku i innych, o których już wspomniano, przez osobę starającą się o wpis na listę adwokatów jest ocena jej poprzednich postaw i zachowań” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Warto, aby współcześni parlamentarzyści, politycy, byli i aktualni urzędnicy rozważający przystąpienie lub powrót do adwokatury czy nawet pozostający w adwokaturze jako niewykonujący zawodu, mieli powyższe orzeczenie na uwadze.