Wojna światów

Minęły właśnie trzydzieści trzy lata od publikacji mojego pierwszego artykułu w Piśmie Adwokatury Polskiej “Palestra” („Stanisław Orzechowski contra procuratores. Przyczynek do dziejów XVI-wiecznej palestry polskiej”). Przez trzy kolejne dekady napisałem do „Palestry” może i ponad sto tekstów – o dawnej i niedawnej adwokaturze, o prawie i sądowej rzeczywistości, o lekturach wartych adwokackiego zainteresowania.

Ostatnio, po raz pierwszy, bo nie było takiej potrzeby wcześniej, popełniłem tekst o wojnie i zagrożeniu. „Od tłustego czwartku AD 2022 mamy do czynienia z wojną światów – napisałem – Świat demokracji, wolności i prawdy został zaatakowany przez świat autokracji, zniewolenia i kłamstwa. Walczą ze sobą nie tylko żołnierze, walczą dwa odmienne systemy wartości. Możemy nakładać na nie narodowe barwy, polityczne zaszłości i historyczne konteksty, ale istota sprowadza się do konfliktu różnych systemów polityczno-kulturowych – świata Zachodu z jego cywilizacyjnym dorobkiem i świata Wschodu w czystej, odartej z masek postaci, przyzwalającej na despotię i barbarzyństwo.” – vide:

https://palestra.pl/pl/czasopismo/wydanie/3-2022/artykul/wojna-swiatow

Zachęcam do lektury i refleksji.

Zastrzeżenie do protokołu jest skuteczne i bez wskazania, którym przepisom uchybił Sąd.

Po zgłoszeniu zastrzeżenia do protokołu Sąd niejednokrotnie wzywa zawodowego pełnomocnika do wskazania, który przepis procedury został jego zdaniem naruszony. Zdaniem Sądu Najwyższego w składzie: SSN Paweł Grzegorczyk, SSN Anna Owczarek i SSN Katarzyna Tyczka-Rotte niezastosowanie się do takiego wezwania nie uchybia skuteczności zgłoszonego zastrzeżenia do protokołu. W uzasadnieniu wydanego we wskazanym składzie postanowienia z dn. 22 stycznia 2021 roku (sygn.. akt III CSKP 23/21, publ. OSNC 2022, nr 1, poz. 5) ) Sąd Najwyższy stwierdził:

Zastrzeżenie zgłoszone do protokołu na podstawie art. 162 KPC nie wymaga do swojej skuteczności wskazania przepisów postępowania, którym uchybił sąd; powinno ono być jednak zgłoszone w taki sposób, by wynikało z niego, że sąd – w ocenie strony – dopuścił się uchybienia procesowego i na czym uchybienie to polegało.

W uzasadnieniu postanowienia SN czytamy m.in., co następuje:

„W orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwaliło się stanowisko, że przepis art. 162 KPC ma zastosowanie także wtedy, gdy sąd dopuszcza się uchybienia procesowego przez wydanie postanowienia, w tym przez odmowę dopuszczenia dowodu […] W judykaturze, podobnie jak w piśmiennictwie, niejednolicie oceniane jest natomiast to, czy składając zastrzeżenie na podstawie art. 162 KPC strona powinna wskazać przepisy ustawy, którym jej zdaniem uchybia zachowanie sądu. W niektórych orzeczeniach wyszczególnienie naruszonych przepisów uznano za warunek skuteczności zastrzeżenia (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 10 sierpnia 2006 r., V CSK 237/06, Biul. SN 2006, nr 11, s. 17, z dnia 27 listopada 2013 r., V CSK 544/12, niepubl., i z dnia 20 kwietnia 2017 r., III SK 25/16, niepubl.). Wyrażono jednak także stanowisko odmienne, według którego zgłoszone do protokołu zastrzeżenie czyni zadość wymaganiom określonym w art. 162 KPC nie tylko wtedy, gdy precyzuje naruszone – zdaniem strony – przepisy postępowania, lecz także wtedy, gdy jest zgłoszone w takim kontekście, który pozwala sądowi na ustalenie, w czym strona dopatruje się tego naruszenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 marca 2017 r., IV CSK 287/16, niepubl.).

Przepis art. 162 KPC wymaga od strony zwrócenia sądowi uwagi na to, że dopuszcza się uchybienia przepisom postępowania, nie wynika z niego jednak powinność konkretyzacji przepisów, które w ocenie strony sąd narusza. Ciężar nałożony na stronę ma służyć umożliwieniu sądowi usunięcia popełnionego uchybienia, toteż za wystarczające należy uznać takie zastrzeżenie, z którego wynika, że sąd – w ocenie strony – postąpił nieprawidłowo i na czym ta nieprawidłowość polega, co nie musi zakładać wyszczególnienia naruszonych przepisów ustawy. Racją jest, że wyjaśnienie, na czym polega zarzucane uchybienie, może być zazwyczaj dokonane w sposób możliwie najbardziej zwarty i precyzyjny przez wskazanie konkretnych jednostek redakcyjnych tekstu prawnego, z których wynikają naruszone przez sąd normy. Formułę taką należy w związku z tym preferować, zwłaszcza jeżeli strona jest reprezentowana przez kwalifikowanego pełnomocnika procesowego. Jej zastosowania nie można jednak uznać za warunek skuteczności składanego zastrzeżenia.

Przeciwne założenie oznaczałoby, że poziom staranności i formalizmu procesowego wymagany przy składaniu zastrzeżenia na podstawie art. 162 KPC jest wyższy niż przy formułowaniu zarzutów apelacji (art. 368 § 1 KPC) i odpowiada stopniowi sformalizowania zarzutów kasacyjnych, których redagowanie zakłada każdorazowo profesjonalne przygotowanie prawnicze (art. 871 KPC). Związany z tym ciężar szedłby w rzeczywistości jeszcze dalej, jeżeli wziąć pod uwagę, że sporządzenie środka zaskarżenia następuje ex post na podstawie uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia w przewidzianym ku temu terminie procesowym, podczas gdy wytknięcie uchybienia procesowego, do którego dochodzi na posiedzeniu sądu, wymaga niejednokrotnie spontanicznej, doraźnej reakcji wpisanej w dynamikę rozprawy, co dodatkowo przemawia przeciwko narzucaniu jej wysokiego stopnia sformalizowania. Pogląd, że zastrzeżenie wymagane przez art. 162 KPC powinno dla swojej skuteczności wyszczególniać przepisy, którym miał uchybić sąd, skutkowałby ponadto tym, iż stronie niereprezentowanej przez kwalifikowanego pełnomocnika, mimo pouczenia o treści art. 162 KPC (art. 210 § 21 KPC), nie można by de facto postawić zarzutu winy w niezgłoszeniu zastrzeżenia, ponieważ od strony takiej nie można wymagać – zwłaszcza z uwzględnieniem konieczności niezwłocznej reakcji – konkretyzacji naruszonych przepisów prawa procesowego.

               W wypowiedziach optujących za powinnością wskazania w zastrzeżeniu przepisów, którym miał uchybić sąd, nie wyjaśnia się zarazem konsekwencji, które wiązałyby się z sytuacją, w której strona wskaże w zastrzeżeniu inny przepis lub przepisy niż będące przedmiotem rzeczywistych uchybień sądu. Przyjęcie, że kontrola apelacyjna zarzucanego uchybienia procesowego mogłaby nastąpić jedynie w zakresie tych przepisów, które strona powołała w zastrzeżeniu, implikowałoby natomiast, że z odstępstwem określonym w art. 162 zdanie drugie KPC (w dawnym brzmieniu), przy formułowaniu zastrzeżenia dochodziłoby pośrednio do wiążącego zakreślenia zakresu kontroli apelacyjnej i to nie tyle przez pryzmat poszczególnych uchybień procesowych sądu, lecz konkretnych przepisów prawa, którym sąd miał uchybić. Rozwiązanie takie wykraczałoby poza cel art. 162 KPC i trudno je akceptować ze względów systemowych. Uznanie z kolei, że ewentualne powołanie w zastrzeżeniu niewłaściwego przepisu prawa nie ma znaczenia z punktu widzenia możliwości skutecznego zarzucenia popełnionego uchybienia w postępowaniu apelacyjnym podważałoby sens stawiania takiego wymagania.”

Trzeba mieć nadzieję, że ten przekonywujący wywód zostanie dostrzeżony i zaakceptowany w praktyce sądów powszechnych.

Sąd Najwyższy akceptuje ewoluowanie orzecznictwa i rozbieżne orzeczenia w zbliżonych stanach faktycznych.

Poszukując ochrony prawnej strona zwykle oczekuje, że jej sprawa zostanie rozstrzygnięta w taki sam sposób, jak sprawa dotycząca innej osoby znajdującej się w tej samej sytuacji faktycznej i prawnej, skoro w międzyczasie nie doszło do zmiany stanu prawnego, i że jest to realizacja zasady równości wyrażonej w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP.

Z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z dn. 23 kwietnia 2021r. (sygn.. I CSKP 52/21) wynika, iż argument taki, zawarty w skardze kasacyjnej, nie musi być przekonywujący (skarga została oddalona, choć SN odstąpił od zasadzenia kosztów od skarżącego), gdyż „równość odnosi się przede wszystkim do zewnętrznego aspektu stosowania prawa przez organy władzy publicznej, nie zaś do wyniku tego procesu” i nie może prowadzić do „mechanicznego przenoszenia sposobu rozumienia zasady równości właściwego sferze stanowienia prawa na płaszczyznę wymiaru sprawiedliwości, czego wyrazem byłoby uznanie, że odmienne rozstrzygnięcie przez sąd sporu opartego o zbliżony stan faktyczny, lecz z udziałem innych podmiotów, koliduje z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP. Sądowe stosowanie prawa, w warunkach współczesnego porządku prawnego, jest złożonym i wieloaspektowym procesem, zakładającym rekonstrukcję norm przy wykorzystaniu akceptowanych w kulturze prawnej metod wykładni, które prowadzą niejednokrotnie do niejednolitych rezultatów. Konsekwencją tego stanu rzeczy są rozbieżności w orzecznictwie sądowym, które – także na najwyższym szczeblu – stanowią immanentny element stosowania prawa w ramach niezawisłości sędziowskiej i związania sądu jedynie Konstytucją oraz ustawami, co gwarantuje władzy sądowniczej wprost art. 178 ust. 1 Konstytucji RP.”

Orzecznictwo może ewoluować, choć odstępowanie od ukształtowanych poglądów orzeczniczych powinno „następować w sposób rozważny, na podstawie istotnych, w szczególności nierozważanych wcześniej argumentów, co powinno znaleźć wyraz w uzasadnieniu podjętej decyzji. Idąc tym torem, przyznanie przez sąd racji jednej ze stron sporu, mimo że uprzednio w sporze między innymi podmiotami w zasadniczo zbieżnych okolicznościach faktycznych, zapadło odmienne rozstrzygnięcie, nie może być uważane za sprzeczne z zasadą równości wobec prawa i nakazem równego traktowania przez organy władzy publicznej (art. 32 ust. 1 Konstytucji RP).

Orzecznictwo sądowe – wskazał SN –  odmiennie niż ustawodawstwo, jest prawem konkretnych przypadków i kształtuje się w sposób ewolucyjny, nie zaś przez stanowienie reguł o abstrakcyjnym i generalnym charakterze. Rozwój ten siłą rzeczy implikuje ryzyko rozbieżności rozstrzygnięć nawet w zbliżonych stanach faktycznych. Odmienne ujęcie, niezależnie od kolizji z gwarancjami wynikającymi z art. 178 Konstytucji RP, skutkowałoby niepożądaną petryfikacją orzecznictwa i wykluczeniem możliwości bieżącego reagowania przez sądy na nowe poglądy doktryny prawa, rozwój nauki lub zjawiska społeczne, które nie mogą pozostawać bez wpływu na sposób rozumienia prawa.

Sąd musi mieć zatem możliwość przyjęcia takiej interpretacji tekstu prawnego, która w jego przekonaniu jest w większym stopniu uzasadniona niż jej alternatywne warianty, mimo że są one również prezentowane w orzecznictwie lub wspierane w piśmiennictwie.”

Cóż, nie dziwmy się, że starzy adwokaci niejednokrotnie porównują proces do gry losowej.

Nadpłaty czy kredyt dla ZUS?

Działalność gospodarcza nie przynosi stałego dochodu. Bywają miesiące, kiedy dochód jest znaczący, ale i takie, kiedy mamy stratę. Składkę zdrowotną wg. Polskiego Ładu płacimy procentowo od dochodu miesięcznego, jest zatem możliwe, że strata – szczególnie poniesiona w ostatnich miesiącach roku –  spowoduje, iż składkę tę w danym roku nadpłacimy.

Warto pamiętać, że nadpłaconej składki zdrowotnej nie można potrącić z innym zobowiązaniem, a o zwrot nadpłaty można wnioskować dopiero po złożeniu rocznego zeznania podatkowego, w bardzo krótkim terminie – od 1 do 31 maja następnego roku.

Co ważne, wniosek o zwrot nadpłaty może zostać złożony tylko w formie dokumentu elektronicznego podpisanego podpisem kwalifikowanym, podpisem zaufanym, podpisem osobistym lub potwierdzonym w systemie teleinformatycznym ZUS. Wnioski w „tradycyjnej” formie papierowej nie będą przyjmowane.

Wnioski złożone po 31 maja też nie będą rozpoznawane. ZUS ma dwumiesięczny termin na zwrot nadpłaty (tj. do 31 lipca czyli w skrajnym przypadku nawet ponad rok od dokonania nadpłaty) i dokonuje zwrotu tylko wtedy, jeżeli podatnik nie zalega z płatnościami składek.

Nadpłat należy zatem unikać, co może być trudne w przypadku wspólników spółek, w których część zysku jest dzielona dopiero po zakończeniu roku obrachunkowego. Czy nie byłoby zatem lepszym rozwiązaniem pobieranie co miesiąc tylko zryczałtowanych, niskich zaliczek w poczet składki zdrowotnej, a następnie roczne rozliczenie tej składki w ustalonej wysokości 4,9% lub 9% dochodu za dany rok wraz ze złożeniem rocznego zeznania podatkowego?

Spółka komandytowa nadal atrakcyjnym wehikułem działalności gospodarczej?

Wprowadzenie za sprawą Polskiego Ładu nowych systemów naliczania składki zdrowotnej przywróciło atrakcyjność spółki komandytowej jako wehikułu dla działalności gospodarczej przez osoby fizyczne. Odkąd spółka ta została opodatkowana podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT) zyski jej wspólników przestały być przychodami z działalności gospodarczej, a stały się przychodami kapitałowymi (opodatkowanymi zryczałtowanym podatkiem w wysokości 19%), od których nie nalicza się składki zdrowotnej. W 2022 roku wspólnicy spółki komandytowej zapłacą zatem składkę zdrowotną w wysokości 9% przeciętnego wynagrodzenia w czwartym kwartale 2021 roku (ok. 530 zł), a nie w wysokości 4,9% („liniowcy)  lub 9% („skalowcy”) dochodu z tej spółki.

Za mankament spółki komandytowej uważano przynajmniej tymczasowe podwójne opodatkowanie (9% lub 19% CIT i 19% PIT), wynikające z przypisywanej tej spółce powinności – oprócz uiszczania zaliczek podatkowych na CIT spółki – pobierania i uiszczania zaliczek na podatek PIT od zaliczek z zysku wspólników przed końcem roku podatkowego. W 2021 roku Wojewódzkie Sądy Administracyjne w kilku wyrokach orzekły jednakże, że dopóki dochód roczny spółki komandytowej nie jest ustalony, podatku PIT od zaliczek wspólników nie należy pobierać ani odprowadzać. Klarownie uzasadnił to WSA w Gdańsku w wyroku z dn. 10 listopada 2021r. (sygn.. akt I SA/Gd 1126/21):

„Jednym z warunków przekształcenia obowiązku podatkowego w zobowiązanie podatkowe jest to, że podatnik jest w stanie określić wysokość należnego do zapłaty podatku. Bez istnienia tego elementu nie można zasadnie twierdzić, że powstało zobowiązanie podatkowe, prowadzące do konieczności zapłaty podatku. W konsekwencji, jeżeli płatnik ma obowiązek pobrania podatku powinien posiadać dane niezbędne do jego wyliczenia, czyli musi znać jego wysokość. Obowiązek poboru podatku przez płatnika nastąpi zatem wówczas, gdy obowiązek podatkowy przekształci się w zobowiązanie podatkowe. Bez takiego przekształcenia, płatnik nie będzie mógł prawidłowo wywiązać się ze swojego obowiązku, gdyż nie będzie miał podstaw do określenia wysokości podatku, który powinien pobrać od podatnika i przekazać właściwemu organowi podatkowemu.

Obowiązek pobrania zryczałtowanego podatku od wypłat zysku komplementariuszowi przez spółkę, jako płatnika, jak wyżej wspomniano, nałożony został w art. 41 ust. 4e u.p.d.o.f. Jednoznacznie wynika z niego, że pobór zryczałtowanego podatku powinien nastąpić z uwzględnieniem zasad określonych w art. 30a ust. 6a-6e. Ustawodawca wprost zatem wskazał w jaki sposób płatnik powinien obliczyć podatek. Nie wymaga szerszego uzasadnienia, że aby pobrać podatek od podatnika, płatnik powinien wcześniej dokonać prawidłowego jego obliczenia. Wobec powyższego spółka chcąc pobrać zryczałtowany podatek od wypłat komplementariuszowi udziału w zysku, powinna go wyliczyć z uwzględnieniem zasad przewidzianych w powyższym przepisie. […]

Jeżeli do obliczenia wysokości podatku od komplementariusza, zgodnie z art. 30a ust. 6a u.p.d.o.f., konieczne jest poznanie wysokości podatku należnego spółki, to obowiązek podatkowy komplementariusza powstały z chwilą wypłaty mu zaliczki na poczet udziału w zyskach, przekształci się w zobowiązanie podatkowe w momencie obliczenia dochodu tej spółki na podstawie art. 19 u.p.d.o.p. Dopiero wówczas znana będzie wysokość podatku do zapłaty przez komplementariusza. W konsekwencji w tym momencie płatnik będzie mógł zrealizować swój obowiązek w postaci obliczenia podatku, zaś w dalszej kolejności pobrania go i wpłacenia właściwemu organowi podatkowemu.

Tylko w taki sposób płatnik zrealizuje wynikający z art. 41 ust. 4e u.p.d.o.f. obowiązek pobrania podatku z uwzględnieniem zasad określonych w art. 30a ust. 6a-6e u.p.d.o.f. Wypłacając komplementariuszom w trakcie roku podatkowego zaliczki na poczet zysku, spółka komandytowa nie ma obowiązku pobierania zryczałtowanego podatku dochodowego, o którym mowa w art. 30a ust. 1 pkt 4 u.p.d.o.f. Ustawodawca w zakresie tego podatku nie wprowadził obowiązku pobierania zaliczek przez płatnika, zaś obliczenie wysokości podatku powinno odbywać się według zasad określonych w art. 30a ust. 6a u.p.d.o.f. Jest to natomiast możliwe dopiero po obliczeniu podatku należnego spółki komandytowej za rok podatkowy, z którego przychód z tytułu udziału w zysku został uzyskany.”

Po zakończeniu roku podatkowego podatek PIT wspólników pomniejsza się odpowiednio do ich udziałów w dochodzie o zapłacony już CIT, a zatem unika podwójnego opodatkowania. Dodatkowa premią – co istotne przy wysokich zyskach ze spółki komandytowej – jest brak daniny solidarnościowej.

Nie tylko samochody

Polski Ład znacząco, bo z 6 miesięcy do 6 lat, wydłużył termin opodatkowania podatkiem dochodowym przychodu ze sprzedaży rzeczy ruchomych. Sprzedaż takich rzeczy, które wprowadzone zostały po dniu 31 grudnia 2021 r jako składnik wykorzystywany na potrzeby związane z działalnością gospodarczą, jest opodatkowane w okresie 6 lat (dotychczas 6 miesięcy) od ich wycofania z działalności gospodarczej lub likwidacji tej działalności.

Zmiana ta była komentowana w mediach w odniesieniu do uprzednio leasingowanych samochodów, ale trzeba zwrócić uwagę, że dotyczy ona ogółem rzeczy ruchomych. W konsekwencji podatek dochodowy trzeba będzie zapłacić nie tylko sprzedaży samochodów, którego leasing kończy się po 31 grudnia 2021r., ale i innych rzeczy ruchomych (jak komputery, telefony czy meble) nabytych po tej dacie do działalności gospodarczej, a potem z niej wycofanych.

Składka, danina, byle nie podatek…

Polski Ład – ustawa z dnia 29 października 2021 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw została 15 listopada 2021r. podpisana przez Prezydenta RP i opublikowana w Dzienniku Ustaw z 23 listopada 2021 r. pod pozycją 2105.

Niezależnie od innych ułomności to o przykład wprowadzania obciążeń fiskalnych pod innym szyldem niż podatki. Drastycznie podwyższona składka na ubezpieczenie zdrowotne nie jest podatkiem, nie można więc potrącić jej nadpłaty np. ze stanowiącym taką samą dolegliwość podatkiem dochodowym. Ubieganie się o zwrot nadpłaty tej składki jest ograniczone czasowo i przesunięte na następny rok, aby podatnik de facto kredytował Skarb Państwa. No bo to nie jest podatek…

Pierwsza była danina solidarnościowa  – 4% dochodu rocznego ponad kwotę 1 mln zł. Nie krytykowano jej, bo przychody z jej tytułu miały trafiać do rodzin dotkniętych niepełnosprawnością i dotyczyła podatników uchodzących w Polsce za bogatych.

Teraz mamy w istocie nowy podatek od dochodu, tylko pod nazwą składki zdrowotnej. Jakie kolejne nie-podatki wprowadzi ustawodawca? Składkę na obronę Ojczyzny? Opłatę za bezdzietność lub za pozostawanie w stanie wolnym? Oczywiście, nie będą to podatki, bo zgodnie z wyborczymi obietnicami rządzący podatków nie podnoszą…

Polski Ład już przyjęty.

Sejm nie czekał jednak do następnego, listopadowego posiedzenia. W piątek 29 października 2021 roku odrzucił poprawki Senatu i uchwalił Polski Ład. Ustawa czeka teraz na podpis Prezydenta RP i oficjalną publikację w Dzienniku Ustaw. Nowe przepisy wejdą w życie od 1 stycznia 2022 roku kreując nową podatkową rzeczywistość.

Będzie o czym pisać…

Sąd nie musi być bezdusznym poborcą opłat.

Pomimo drastycznej podwyżki opłat sądowych w 2019 roku niezwykle trudno uzyskać zwolnienie od kosztów sądowych. Opisane niżej orzeczenie Sądu Najwyższego możemy więc postrzegać jako dające nadzieję światełko w tunelu.

W sprawie cywilnej Sąd Apelacyjny (siedziba i skład sądu łatwe do ustalenia) wydał postanowienie o odmowie zwolnienia powoda od kosztów sądowych, postanowienia tego nie uzasadnił jako niezaskarżalnego i kolejnym postanowieniem odrzucił zażalenie na to postanowienie, jak i odrzucił skargę kasacyjną.

Na skutek zażalenia na postanowienie o odrzuceniu skargi kasacyjnej w dniu 14 kwietnia 2021 roku (sygn. akt V CZ 55/20) sprawę rozpoznał Sąd Najwyższy w składzie: SSN Jacek Widło – przewodniczący, SSN Marcin Łochowski – sprawozdawca i SSN Mariusz Łodko, który odrzucił zażalenie na odmowę zwolnienia od kosztów jako niedopuszczalne, ale uchylił postanowienie Sądu Apelacyjnego w zakresie odrzucenia skargi kasacyjnej, a w uzasadnieniu wskazał, że kontrola prawidłowości odmowy zwolnienia od kosztów, niezaskarżalnej odrębnie, jest dopuszczalna w ramach art. 380 KPC w związku z art. 39821 KPC, w związku z art. 3911 § 3 KPC, a brak pisemnego uzasadnienia „nie czyni kontroli motywów jego rozstrzygnięcia niemożliwą”.

Warto zapamiętać następujący fragment uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego:

„Sąd Najwyższy nie podziela oceny sytuacji majątkowej i możliwości finansowych skarżącego, która stanowiła podstawę zaskarżonego postanowienia Sądu Apelacyjnego. Postanowieniem tym Sąd odmówił zwolnienia powoda od opłaty od skargi kasacyjnej ustalonej na kwotę 10.415 zł. Jak wynika z oświadczenia o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania powód pobiera świadczenie emerytalne w wysokości 1.728,08 zł, z czego zajęciu komorniczemu podlega kwota 724 zł. Żona powoda również pobiera świadczenie emerytalne w wysokości 1.948,95 zł. Jako stałe zobowiązania i wydatki powód wskazał: czynsz – 450 zł, opłata za prąd – 90 zł, opłata za gaz – 60 zł, media – 150 zł, koszty leczenia – 200 zł, ubezpieczenie pogrzebowe – 120 zł. Powód wskazał ponadto, że posiada wszczepiony stymulator serca, wobec czego pozostaje pod stałą opieką kardiologiczną oraz cierpi na cukrzycę typu 2 oraz nadciśnienie tętnicze. Powód jest również właścicielem mieszkania o powierzchni 57 m2. Z zeznania o wysokości osiągniętego dochodu za rok 2019 wynika, że wynosi on 35.070,56 zł.

Powód nie miał więc realnych możliwości poczynienia stosownych oszczędności, bez uszczerbku w koniecznym utrzymaniu siebie i rodziny, które pozwoliłyby mu na zgromadzenie środków pieniężnych niezbędnych na pokrycie opłaty od skargi kasacyjnej w kwocie ponad 10.000 zł. Łączny dochód miesięczny powoda oraz jego żony wynosi 3.677,03 zł. Koszty utrzymania wraz z zajęciem komorniczym to natomiast kwota 1.794 zł, przy czym należy zwrócić uwagę, że nie obejmuje ona takich podstawowych kosztów jak wyżywienie, środki czystości, odzież i obuwie. W tej sytuacji odmowa zwolnienia powoda od kosztów sądowych w postaci opłaty od skargi kasacyjnej nie była uzasadniona i naruszała art. 102 ust. 1 u.k.s.c. Oczywistym jest bowiem, że powód nie ma możliwości odłożyć kwoty odpowiadającej równowartości wymaganej na obecnym etapie postępowania opłaty. Nie można również racjonalnie oczekiwać, że powód sprzeda nieruchomość, w której zamieszkuje w celu pozyskania środków na uiszczenie opłaty sądowej. W konsekwencji odrzucenie skargi kasacyjnej ze względu na jej nieopłacenie, okazało się przedwczesne.”

Sąd nie musi być bezdusznym poborcą, a okazując ludzką twarz prędzej zyskuje autorytet i społeczne uznanie.

Polski Ład w Senacie RP czyli jak poprawić niepoprawialne.

Pierwsze czytanie Polskiego Ładu czyli ustawy liczącej 259 stron i nowelizującej 26 ustaw trwało w Sejmie RP 124 minuty. Drugie czytanie odbyło się już 14 dni po pierwszym, a trzeciego czytania zaniechano.

1 października Sejm ustawę uchwalił przyjmując jeszcze 29 poprawek. I tak Polski Ład trafił do Senatu.

Zgodnie z kalendarzem Senatu RP prace plenarne nad nim tj. przesłaną z Sejmu ustawą o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw zaplanowano na 28 i 29 października 2021 roku. Wielką pracę wykonało już senackie Biuro Legislacyjne (zob. opinię do tej ustawy: https://www.senat.gov.pl/download/gfx/senat/pl/senatekspertyzy/6059/plik/506o.pdf),  które wskazało, że „ustawa została uchwalona z naruszeniem podstawowych proceduralnych standardów wynikających z zasady poprawnej legislacji”, na 33 stronach wypunktowało jej przepisy niezgodne z Konstytucją i zaproponowało niezbędne poprawki.

Choć cała ustawa nadaje się do kosza, Senat zapewne jej nie odrzuci, ale uchwali poprawki do niepoprawialnego tekstu. Ustawa powróci zatem z tymi poprawkami do Sejmu i będzie procedowana na posiedzeniu w dniach 16 i 17 listopada 2021 roku.