Ministerialny „donos” na adwokackich seniorów

Prawo o adwokaturze z 26 maja 1982 r. wprowadziło zakaz wykonywania zawodu adwokata w zespołach adwokackich po ukończeniu 70 roku życia. Jako że w ówczesnej adwokaturze zdecydowaną większość stanowili starsi panowie (średnia wieku oscylowała wokół 58 lat) ustawowe wprowadzenie nawet tak wysokiego wieku emerytalnego oznaczało od początku jej obowiązywania rychłe odejście z zawodu ok. 15% adwokatów. Ustawa weszła w życie 1 października 1982 r., ale zgodnie z jej art. 98 adwokaci, którzy ukończyli 70 lat przed tą datą, mogli pracować w zespołach jeszcze do 31 grudnia 1983 r. Ustawodawca nie określił natomiast, jak traktować tych, którzy osiągną ten wiek po wejściu ustawy w życie.

Kierownictwo adwokackiego samorządu spierało się w tej kwestii z Ministerstwem Sprawiedliwości, niekorzystną dla adwokatury uchwałę podjął Sąd Najwyższy, ostatecznie uzgodniono, że adwokaci, którzy ukończyli 70 lat pomiędzy 1 października 1982 r. i 31 lipca 1983 r. kończą działalność 31 lipca 1983 r., a ci, którzy dożyją tego wieku później, muszą przestać wykonywać zawód w dniu swoich 70-tych urodzin, choć w zespole mogą pozostać do końca miesiąca, w którym się urodzili.

Kierowane przez nieprzychylnego adwokaturze Lecha Domerackiego ministerstwo sprawiedliwości 17 czerwca 1983 r. skierowało do prezesów sądów wojewódzkich pismo nakazujące dopilnowanie, aby adwokaci w wieku emerytalnym nie występowali w toczących się postępowaniach przed sądami. Do pisma załączono listę kilkudziesięciu adwokatów z podaniem dat ich urodzin i ukończenia siedemdziesiątego roku życia. Wiceminister Zdzisław Jędrzejczak zobowiązywał prezesów sądów do zapoznania wszystkich sędziów z jego treścią. Kategoryczna redakcja tego pisma, wskazująca na wiek, a nie na utratę członkostwa w zespole adwokackim jako formalne kryterium utraty prawa wykonywania zawodu i przesłanie go do sądów bez powiadomienia prezydium NRA wzbudziły obawy o wywołanie chaosu i o swoistą weryfikację adwokatów.24 sierpnia 1983 r. wiceminister Jędrzejczak przesłał „listę 70-latków” również do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Henryk Nowogródzki w krytycznym wobec limitu wieku artykule pt. „Wygnańcy z adwokatury” opublikowanym 7 września 1983 r. w tygodniku „Tu i Teraz” skomentował działanie ministerstwa następującą anegdotą: „Jeden z adwokatów właśnie w dniu swoich siedemdziesiątych urodzin stanął przed sądem i sposobił się do przemówienia. Przed rozpoczęciem mowy obrończej oświadczył sądowi, że urodził się 70 lat temu i wg rodzinnych przekazów w samo południe, o godz. 12-tej. Jest już – ciągnął adwokat – 11:45 i nie zmieści się w ciągu kwadransa. Zapytuje więc, czy sąd zezwoli mu na kontynuowanie wystąpienia po tym, jak zegar zawieszony w sądowej sali wybije dwanaście uderzeń. Sąd zezwolił.”.

Tekst adw. Nowogródzkiego analizowano potem w Ministerstwie Sprawiedliwości. Stronę gazety z wydrukiem jego artykułu otrzymał dyrektor Biura ds. adwokatury i radców prawnych Jerzy Kiełbowicz z ręczną adnotacją wiceministra Jędrzejczaka: „Ob. Naczelnik J. Kiełbowicz. Uprzejmie przesyłam do wiadomości i wykorzystania”

Cóż, niektóre historie nie powinny być nigdy zapomniane…

Malkontentom pro memoria

Kiedy słyszę narzekania zawodowych kolegów na ciężki los współczesnego adwokata na konkurencyjnym rynku usług prawnych, staram się dodać im otuchy, wskazując na warunki, w jakich pracowali kilkadziesiąt lat temu nasi poprzednicy, kiedy dominującą formą wykonywania zawodu były siermiężne zespoły adwokackie, minister ustalał obowiązujące stawki wynagrodzeń, w sprawach z urzędu praca była darmowa, a nadto – o czym najmniej się pamięta – przez kilkanaście lat obowiązywał limit miesięcznego wynagrodzenia w zespole.

I tak, na posiedzeniu 26 czerwca 1965 r. Naczelna Rada Adwokacka, pod presją organu nadzorczego, czyli Ministerstwa Sprawiedliwości, określiła górny limit wynagrodzenia miesięcznego członków wszystkich zespołów adwokackich w Polsce. NRA zmieniła po prostu regulamin prowadzonego przez nią Funduszu Samopomocy Koleżeńskiej w ten sposób, że nadwyżka ponad kwotę 10 000 zł (ok. 7 850 zł netto) stawała się od 1 lipca 1965 r. składką na ten fundusz, odprowadzaną przez zespół w ciągu 7 dni od dnia sporządzenia arkusza rozliczeniowego. Rozliczenie w systemie miesięcznym, a nie rocznym, było niekorzystne, gdyż utrata nadwyżki następowała bez względu na wyniki w innych miesiącach. Innymi słowy była ona potrącana za dany miesiąc, bez względu na to, jakie było średnie miesięczne wynagrodzenie w skali roku.

Adwokaci próbowali sobie z tym radzić na różne sposoby, np. poprzez utrzymywanie części wpłaconych przez klientów kwot na tzw. koncie kosztów i stopniowe czerpanie z nich w kolejnych miesiącach na wynagrodzenia, aby mieć je równomiernie rozłożone i poniżej górnego limitu miesięcznego. Za działanie takie groziła jednak odpowiedzialność dyscyplinarna, a liczne wizytacje starannie sprawdzały stan kont w zespołach.

Dopiero zwołany po raz pierwszy od 1959 r. Zjazd Adwokatów w Poznaniu w styczniu 1981 r. wezwał NRA do usunięcia limitu zarobków. Choć zjazd ten odbył się bez ustawowej podstawy, jego uchwały były w samorządzie respektowane jako drogowskaz adwokatury. Na posiedzeniu NRA 29 marca 1981 r. zabierający głos dziekani zgodnie przekonywali, że limit taki powinien zniknąć z adwokackich regulacji, ale pamiętano, że na taką zmianę potrzebna jest zgoda ministra sprawiedliwości. Tego dnia jednogłośnie podjęto uchwałę o uchyleniu punktu b w § 2 ust. 1 Regulaminu FSK o limitowaniu zarobków, co minister zatwierdził 10 grudnia 1981 r., tj. po ponad ośmiu miesiącach, ale szczęśliwie dla adwokatury przed wprowadzeniem stanu wojennego.

Dobre rady adwokata zza oceanu

Po 25 latach ukazało się polskie wydanie „Listów do młodego prawnika” Alana Dershowitza – profesora Harvardu i adwokata, znanego z obrończych dokonań i ciętego języka. Chciałoby się powiedzieć: „lepiej późno niż wcale”, bo to lektura przydatna prawnikom bez względu na wiek i w pewnym zakresie krzepiąca. Wynika z niej, że pomimo znacznych różnic pomiędzy amerykańskim i polskim systemem prawnym, mamy niejednokrotnie podobne problemy. Sąd zawodowy ma przed rozprawą już wyrobiony pogląd na jej rozstrzygnięcie (ach, te posiedzenia przedsesyjne!), więc nie słucha końcowych wystąpień. Choć rozstrzygnięcie sprawy zależy w największej mierze od stopnia przygotowania zawodowego pełnomocnika, wciąż nie brakuje prawników, którzy to bagatelizują i uważają, iż wygrają tylko dzięki umiejętnościom na sali sądowej. Prokuratorzy lubią iść na skróty, nie bacząc na ryzyko konsekwencji w konfrontacji z sądem.

Nie zabrakło tu rozważań, czy adwokat może bronić złej sprawy (wg słów Dershowitza: „złych ludzi”). Zgłoszone niedawno w mediach społecznościowych przez profesor Magdalenę Środę zarzuty wobec adwokata Jacka Dubois potwierdzają, że nawet ludzie wykształceni mają problem ze zrozumieniem istoty zadań i społecznej roli adwokata. Jeśli czyjeś postępowanie uznają za naganne, to za takie uważają także podjęcie się roli zawodowego pełnomocnika czy obrońcy takiej osoby. Warto zatem przypomnieć, że Dershowitz przywołuje przykład Johna Adamsa, Abrahama Lincolna i Clarence Darrowa na uzasadnienie tezy, iż nie ma nic nagannego w zapewnieniu pomocy prawnej – powtórzmy jego określenie – „złym ludziom”. Warto zapamiętać jego przesłanie: „Osobiście gardzę przestępcami i zawsze kibicuję dobrym ludziom – chyba, że reprezentuję jednego z tych złych”. Podobnie rzecz ma się z zarzutem rzekomej naganności podjęcia się obrony osoby majętnej. „Skandalem nie jest to, że bogaci są gorliwie bronieni; skandalem jest to, że biedni i klasa średnia nie są” – pisze, odnosząc to do amerykańskich realiów, i trudno się z nim nie zgodzić.

Przy okazji trzeba zwrócić uwagę, jak kwestię podjęcia lub odmowy przyjęcia sprawy, czy choćby udzielenia porady prawnej, postrzega polski ustawodawca. Wszystkie przedwojenne akty prawne regulujące status adwokatury upoważniały adwokata do odmowy pomocy prawnej bez podania powodu. Od 1950 roku, bez względu na zmianę ustroju państwa i oceny PRL jako „czasu słusznie minionego”, adwokat (jak i radca prawny) może odmówić udzielenia pomocy prawnej tylko z ważnych powodów (de lega lata adwokat ma je nawet podać na uzasadnienie odmowy), a w przypadku wątpliwości kwestię tę rozstrzyga dziekan lub okręgowa rada adwokacka (art. 28 ust. 1 Prawa o adwokaturze). 

Wracając do Dershowitza – jego refleksje zapadają w pamięć. „Jeśli wszyscy cię lubią, to znaczy, że robisz coś nie tak” – stwierdza. „Ci, którzy podejmują się najtrudniejszych spraw, przegrywają najczęściej. Ale czasami potrafią też wygrać sprawy, które wydawały się niemożliwe do wygrania. I na tym polega fascynująca praca adwokata” – zauważa „Nie ryzykuj tym, czego masz za mało, by zdobyć to, czego masz pod dostatkiem” – radzi, a co przywołuje na potwierdzenie słuszności tej porady, to już przeczytajcie Państwo sami (s. 67-71). Zachęcam do lektury. Sprawiła mi przyjemność i skłoniła do przemyśleń, choć wg brzmienia tytułu nie do mnie była adresowana.

Jak głosują posłowie adwokaci?

26 maja 2023 roku Sejm przegłosował odrzucenie uchwał Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o służbie cywilnej (głosowanie nr 102)  i w sprawie ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022 (głosowanie nr 104). W wyniku odrzucenia uchwał pierwsza z ustaw czeka na prezydencki podpis (stan na 7 czerwca 2023r.), a druga weszła już w życie.

Art. 2 ustawy o zmianie ustawy o służbie cywilnej stanowi, co następuje:

W ustawie z dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych

(Dz. U. z 2022 r. poz. 2290 oraz z 2023 r. poz. 181) wprowadza się następujące zmiany:

  1. po art. 3b dodaje się art. 3c w brzmieniu:

„Art. 3c. 1. Jako urzędnik państwowy nie może być zatrudniona osoba, która w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. pracowała lub pełniła służbę w organach bezpieczeństwa państwa lub była współpracownikiem tych organów w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych

dokumentów.

2. Stosunek pracy urzędnika państwowego wygasa z dniem doręczenia kierownikowi urzędu zatrudniającemu urzędnika państwowego prawomocnego orzeczenia stwierdzającego fakt złożenia przez tę osobę niezgodnego z prawdą oświadczenia, o którym mowa w art. 7 ust. 1 i art. 11 ust. 4 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów.”;

2) art. 46 otrzymuje brzmienie:

„Art. 46. Przepisy art. 3c, art. 21–31 i art. 33 stosuje się również do pracowników urzędów państwowych niebędących urzędnikami.”.

Art. 10 tej ustawy brzmi:

Art. 10. 1. Członkowie korpusu służby cywilnej, o których mowa w art. 2 ust. 1 i 2 ustawy zmienianej w art. 1, oraz urzędnicy państwowi i inni pracownicy, o których mowa w art. 1 ustawy zmienianej w art. 2, którzy do dnia wejścia w życie ustawy nie złożyli oświadczeń lustracyjnych, są obowiązani do ich złożenia w terminie 30 dni od dnia wejścia w życie niniejszego przepisu.

2. Stosunki pracy osób, o których mowa w ust. 1, które złożyły oświadczenie lustracyjne potwierdzające pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracę z tymi organami, wygasają po upływie 15 dni od dnia złożenia oświadczeń lustracyjnych.

3. W przypadku niezłożenia oświadczenia lustracyjnego w terminie określonym w ust. 1 stosunki pracy osób, o których mowa w ust. 1, wygasają z dniem, w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia lustracyjnego.

O ustawie o Państwowej Komisji powiedziano już tak wiele, że trudno o dodatkowy komentarz.

Na posiedzeniu w dniach 26-28 maja 2023 roku Naczelna Rada Adwokacka podjęła bardzo krytyczne uchwały w odniesieniu do obu ustaw wskazując na ich sprzeczność z Konstytucją RP.  Mając to w pamięci warto zauważyć, że za odrzuceniem uchwał senatu (czyli za przyjęciem obu ustaw) głosowali adwokaci: Bartosz Kownacki, Arkadiusz Mularczyk, Piotr Sak, Kacper Płażyński, Kazimierz Smoliński, Wojciech Szarama, Małgorzata Wasserman i Marcin Warchoł, a przeciwko odrzuceniu: Kamila Gasiuk-Pichowicz, Cezary Grabarczyk, Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska i Piotr Zientarski.

To nie ja będę dawał….

Prezes Partii Rządzącej zapowiedział właśnie zwiększenie od stycznia 2024 roku świadczenia 500+ do 800 zł miesięcznie na każde dziecko, a jednocześnie stwierdził: „to nie ja będę dawał”. Brawa za szczerość, bo środki na to będą pochodzić od wszystkich podatników, a nie od państwowych decydentów. Rządzący nie dzielą swoich pieniędzy, ale pieniądze pochodzące z podatków, składek i innych danin. Szkoda, że tej szczerości zabrakło autorom pisma, jakie Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozsyła obecnie emerytom…

Bez litości

Racjonalny Ustawodawca uchwalił, a Prezydent Wszystkich Polaków podpisał ustawę o zmianie ustaw w celu zlikwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych. W ramach usuwania – jak wynikać ma z tytułu ustawy – owych barier, wprowadzono próg kwotowy dla rzeczy i praw majątkowych nabywanych tytułem darmym od wielu osób, po przekroczeniu którego w okresie pięciu lat obdarowany (i spadkobierca) ma zapłacić podatek w wysokości do 20% ich wartości. Oznacza to, że każda zbiórka publiczna, w ramach której zebrano więcej niż 54.180 zł ma być obciążona następującym podatkiem: 12% – od nadwyżki do 10.278 zł, 1233,40 zł i 16% od nadwyżki od 10.278 zł do 20.556 zł. oraz 2877,90 zł i 20% od nadwyżki od 20.556 zł [vide: zmieniony art. 4a i art. 9 ustawy o podatku od spadków i darowizn). Chore, czekające na zagraniczną pomoc medyczną lub kosztowną terapię, dzieci zwykle potrzebują wsparcia w wielotysięcznych, czy nawet milionowych kwotach, a nowe przepisy oznaczają, że zebrane dla nich charytatywnie środki będą pomniejszone o 20% podatku.

Co do zasady zainteresowanie fiskusa ludzkimi odruchami serca budzi sprzeciw. W imię jakich racji Racjonalny Ustawodawca sięga po opodatkowane już raz pieniądze, które mają pomóc innym?

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 lipca 2023 roku. Ponoć Racjonalny Ustawodawca pod wpływem opinii publicznej pracuje obecnie nad ich uchyleniem nowelizując ustawę o podatku VAT, jeszcze zanim zaczną obowiązywać. Nawet jeśli to uczyni, niesmak pozostanie.

Sądowe (wy)roki online

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało właśnie kolejne zmiany Kodeksu postępowania cywilnego (projekt z 31.03.2023r.), które uczynią podstawowym sposobem procedowania posiedzenia sądowe online. Tak brzmieć ma zmieniony art. 151 Kpc:

§ 1. Posiedzenia sądowe odbywają się w budynku sądowym, a poza tym budynkiem tylko wówczas, gdy czynności sądowe muszą być wykonane w innym miejscu albo gdy odbycie posiedzenia poza budynkiem sądowym ułatwia przeprowadzenie sprawy lub przyczynia się znacznie do zaoszczędzenia kosztów.

§ 2. Przewodniczący może zarządzić przeprowadzenie posiedzenia jawnego przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających jego przeprowadzenie na odległość (posiedzenie zdalne) jeżeli nie stoi temu na przeszkodzie wzgląd na charakter czynności, które mają być dokonane na posiedzeniu, a przeprowadzenie posiedzenia zdalnego zagwarantuje pełną ochronę praw procesowych stron i prawidłowy tok postępowania. W takim przypadku osoby uczestniczące w posiedzeniu, z wyłączeniem sądu i protokolanta, nie muszą przebywać w budynku sądu, a zapis obrazu i dźwięku z czynności procesowych odbywających Sali sądowej sądu prowadzącego postępowanie przekazuje się do miejsca przebywania uczestników posiedzenia oraz z miejsca przebywania uczestników posiedzenia do Sali sądowej sądu prowadzącego postępowanie. W miejscu przebywania osoby pozbawionej wolności w czynnościach procesowych bierze udział przedstawiciel administracji zakładu karnego lub aresztu śledczego, pełnomocnik, jeżeli został ustanowiony oraz tłumacz, jeżeli został powołany.

§ 3. Zarządzając przeprowadzenie posiedzenia zdalnego przewodniczący, z urzędu lub na uzasadniony wniosek strony albo innego uczestnika posiedzenia, może zastrzec, że osoba ta weźmie udział w posiedzeniu zdalnym, o ile będzie przebywać w budynku innego sądu. Termin do złożenia wniosku, o którym mowa w zdaniu pierwszym, wynosi 7 dni od dnia doręczenia wezwania na posiedzenie.

§ 4. Czynności procesowe dokonane w trakcie posiedzenia zdalnego przez strony i innych uczestników przebywających poza salą sądu prowadzącego postępowanie są skuteczne, chyba, że ustawa wymaga ich dokonania w formie pisemnej.

§ 5. Osoba biorąca udział w posiedzeniu zdalnym przebywając poza budynkiem sądu jest zobowiązana poinformować sąd o miejscu, w którym przebywa oraz dołożyć wszelkich starań, aby warunki w miejscu jej pobytu licowały z powagą sądu i nie stanowiły przeszkody do dokonania czynności procesowych z jej udziałem.

§ 6. Zawiadamiając o posiedzeniu zdalnym, informuje się jednocześnie jego uczestników o treści § 3 zdanie drugie, § 4 i § 5, adresie strony internetowej zawierającej obwieszczenie, o którym mowa w § 8 oraz o sposobie przyłączenia się do posiedzenia, a także poucza się, że zamiar skorzystania z tej formy udziału w posiedzeniu należy zgłosić najpóźniej na 3 dni robocze przed wyznaczonym terminem posiedzenia. Do skutecznego zgłoszenia wystarcza zachowanie formy określonej w art.  pkt 2 lit. b, przy czym zgłoszenie powinno zawierać wskazanie adresu poczty elektronicznej. Obowiązek zgłoszenia zamiaru udziału w posiedzeniu w formie zdalnej nie dotyczy osoby pozbawionej wolności.

§ 7. W braku zawiadomienia, o którym mowa w § 6, strona lub inna osoba zawiadomiona albo wezwana na posiedzenie może złożyć wniosek o przeprowadzenie czynności z jej udziałem w formie zdalnej najpóźniej na 7 dni przed wyznaczonym terminem posiedzenia, wskazując adres poczty elektronicznej. Wniosek niezawierający wskazania adresu poczty lub złożony po upływie wskazanego terminu jest bezskuteczny, o jego bezskuteczności informuje się osobę składającą wniosek w sposób przewidziany w art. 1491.

§ 8. Minister Sprawiedliwości, w drodze obwieszczenia, podaje na stronie podmiotowej Biuletynu Informacji Publicznej informacje o standardach technicznych oprogramowania i wymaganiach sprzętowych niezbędnych do uczestniczenia w posiedzeniu zdalnym.

Do ustawy – Prawo o adwokaturze ma zostać dodany nowy art. 37d w brzmieniu:

  1. Adwokat wykonujący zawód obowiązany jest posiadać konto w portalu informacyjnym, o którym mowa w art. 53da § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2023 r. poz. 217 i 289 oraz z 2022 r. poz. 2642).
  2. Dziekan okręgowej rady adwokackiej występuje do Ministra Sprawiedliwości o usunięcie konta w portalu informacyjnym w przypadkach, o których mowa w art. 4b, albo w przypadku skreślenia adwokata z listy adwokatów, z wyjątkiem przypadku, o którym mowa w art. 72 ust. 1 pkt 3.

Wskazane zmiany mają wejść w życie w ciągu 6 miesięcy od ich ogłoszenia. To, co miało być covidowym wyjątkiem, stanie się stałą praktyką. Adwokaturo, może warto o tym porozmawiać na izbowych zgromadzeniach?

Ciche pożegnanie z zastrzeżeniem do protokołu?

Zgodnie z aktualnym brzmieniem art. 162 kpc strona powinna – najpóźniej na kolejnym posiedzeniu – zwrócić uwagę sądu na uchybienie przepisom postępowania, wnosząc o wpisanie zastrzeżenia do protokołu. W orzecznictwie wskazuje się, że na uchybieniach proceduralnych, wobec których zabrakło wniosku o wpisanie zastrzeżenia, w zasadzie nie można oprzeć zarzutów apelacji.

Wobec aktualnej praktyki przepis ten traci na znaczeniu. Oto niejednokrotnie sądy – powołując się na art. 15zzs2 ustawy z dn. 2.03.2020r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Jeżeli w sprawie rozpoznawanej według przepisów Kodeksu postępowania cywilnego postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone w całości, sąd może zamknąć rozprawę i wydać orzeczenie na posiedzeniu niejawnym po uprzednim odebraniu od stron lub uczestników postępowania stanowisk na piśmie.”) – rozpoznają sprawę wyłącznie na posiedzeniu niejawnym, wydają postanowienie o pominięciu dowodów wymagających posiedzenia jawnego i uznają postępowanie dowodowe za przeprowadzone w całości. Po wyrażeniu stanowisk przez strony w zakreślonym im terminie, na posiedzeniu niejawnym zamykają rozprawę i orzekają.

Jeśli strona uważa, że taki sposób procedowania lub/i wydane postanowienia dowodowe uchybiają przepisom kpc, nie ma możliwości złożenia wniosku z art. 162 kpc, bo wniosek taki dotyczy protokołu, a protokół nie jest sporządzany z posiedzenia niejawnego. A jeśli skarżący postawi potem korespondujący z tymi uchybieniami zarzut w apelacji, czy sąd drugiej instancji może go nie uwzględnić z uwagi na uprzedni brak wniosku o wpisanie zastrzeżenia? Moim zdaniem nie może, skoro strona była pozbawiona takiej możliwości.

Jeśli praktykę sądową zdominują posiedzenia niejawne, instytucja wniosku o wpisanie zastrzeżenia odejdzie do lamusa.

Rozpraw już nie będzie?

W ramach nowelizacji KPC z 2019 roku wprowadzono nowy art. 1481 przewidujący rozpoznanie sprawy przez sąd na posiedzeniu niejawnym, gdy sąd uzna „mając na uwadze całokształt przytoczonych twierdzeń i zgłoszonych wniosków dowodowych, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne”. W §3 tego artykułu stwierdzono jednakże, że rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym jest niedopuszczalne, jeżeli strona w pierwszym piśmie procesowym złożyła wniosek o przeprowadzenie rozprawy.

Pomysł rozpoznawania spraw bez rozprawy tak bardzo spodobał się ministerialnym legislatorom, że chcą teraz wprowadzić możliwość orzekania bez rozprawy, jeśli strona w pierwszym piśmie procesowym nie złoży wniosku o wysłuchanie na rozprawie (projektowany zmieniony art. 1481 § 3 KPC) lub gdy na posiedzeniu przygotowawczym  „nie udało się w sposób ugodowy rozwiązać sporu, a zgromadzony w sprawie materiał dowodowy jest wystarczający do rozstrzygnięcia sprawy.” (projektowany art. 2055 § 11 KPC: „W takim przypadku przepisu art. 1481 § 3 nie stosuje się.” ).

Warto zauważyć, że za wystarczającą realizację prawa do bycia wysłuchanym legislatorzy uważają wysłuchanie na posiedzeniu przygotowawczym bądź „wysłuchanie stron na piśmie” tj. w piśmie procesowym (projektowany zmieniony art. 2261 KPC).

„Z założenia obowiązkiem strony jest udział w posiedzeniu przygotowawczym. – czytamy w uzasadnieniu projektu – Stanowi ono zarazem przejaw realizacji prawa do sądu i bycia wysłuchanym. Jeżeli ktoś sam siebie pozbawia takiej możliwości, nie ma podstaw do tego, aby ograniczać możliwość wydania wyroku na posiedzeniu niejawnym (§ 3 służy właśnie pełniejszemu zagwarantowaniu prawa do bycia wysłuchanym).W takim przypadku nie jest celowe stosowanie art. 1481 § 3 k.p.c., skoro miało już miejsce posiedzenie przygotowawcze, na którym strony miały możliwość wyczerpującego przedstawienia stanowiska sądowi. Kierowanie sprawy na odległy termin rozprawy, tylko w celu wydania wyroku, jest bowiem niecelowe z perspektywy ekonomiki procesu.”

Nasuwają się istotne dla stron pytania: Dlaczego odformalizowane posiedzenie przygotowawcze ma być jedyną możliwością kontaktu stron z sądem? Skoro rozprawy może nie być, to do czego ma przygotowywać posiedzenie przygotowawcze? Czy art. 162 KPC stanie się przepisem martwym? I czy po kolejnej nowelizacji KPC będzie nadal procedurą cywilną, czy tylko instrukcją obiegu podań?

Przedsiębiorco, chcesz ochrony prawnej, musisz zapłacić!

W dyskusjach o kształcie i reformach wymiaru sprawiedliwości zwykle pomija się prostą prawdę, że sądowa ochrona prawna jest w Polsce droga, a dla przedsiębiorców możliwa tylko w przypadku uiszczenia opłat do wysokości nawet 200.000 zł. Przedsiębiorcy nie mają de facto możliwości skorzystania z tzw. prawa ubogich, co potwierdza jednolite orzecznictwo Sądu Najwyższego, a ostatnio postanowienie SN z dnia 28 maja 2021 r. (sygn.. IV CZ 2/21, publ. OSNC 2022 nr 3, poz. 31, str. 76, Legalis, www.sn.pl). Uzasadnienie tego orzeczenia powinno stanowić swoiste memento dla rodzimych przedsiębiorców, a sprowadza się do następujących, cytowanych tez:

  1. W orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalił się pogląd, że choć z art. 103 KSCU nie wynika, w jaki sposób osoba prawna ubiegająca się o zwolnienie od kosztów sądowych powinna wykazać swoją sytuację finansową, to należy przyjąć, że może tego dokonać, przedstawiając dokumenty, które pozwalają określić jej sytuację majątkową, np. bilans roczny, sprawozdanie finansowe, wyciągi z rachunków bankowych, raporty kasowe, deklaracje podatkowe, umowy kredytowe, opinie banku oceniające zdolność kredytową, dokumenty stwierdzające obciążenie majątku ograniczonymi prawami rzeczowymi, dokumenty stwierdzające wysokość zobowiązań itp. […] Charakter koniecznych dokumentów zależy od rodzaju podmiotu ubiegającego się o zwolnienie od kosztów sądowych i przedmiotu prowadzonej działalności, przy czym dokumenty te – w powiązaniu z twierdzeniami wniosku – powinny służyć wykazaniu konkretnych faktów przesądzających o braku środków na uiszczenie tych kosztów.
  2. Ocena, czy dokumenty te są wystarczające do uwzględnienia wniosku, musi uwzględniać ogólną zasadę odpłatności wymiaru sprawiedliwości i wyjątkowy charakter zwolnienia od kosztów sądowych, jako formy pomocy państwa udzielanej ze środków publicznych. Pomoc ta powinna być udzielana wyłącznie osobom, dla których konieczność poniesienia kosztów sądowych stanowi nieusuwalną barierę w dostępie do sądu. W przypadku osób prawnych lub innych jednostek organizacyjnych o braku dostatecznych środków na uiszczenie kosztów sądowych można mówić wtedy, gdy wnioskodawca wykaże trwałą niemożność uzyskania środków pieniężnych niezbędnych do uiszczenia kosztów sądowych w całości lub w części.
  3. W przypadku jednostek organizacyjnych będących przedsiębiorcami należy uwzględnić, że ryzyko uwikłania w postępowanie sądowe jest normalnym ryzykiem związanym z prowadzeniem działalności gospodarczej. Dlatego też, jak konsekwentnie wskazuje się w orzecznictwie, przedsiębiorca powinien uwzględniać koszty sądowe w racjonalnym planowaniu wydatków związanych z prowadzoną działalnością, traktując je równoważnie z innymi obowiązkami finansowymi, które mogą się z nią wiązać […] .
  4. Przy badaniu, czy osoba prawna będąca przedsiębiorcą może uiścić koszty sądowe uwzględnienia wymaga nie tylko to, czy posiada ona płynne środki finansowe, które mogą być przeznaczone na pokrycie kosztów sądowych, lecz także to, czy – spodziewając się konieczności ich poniesienia – mogła uzyskać te środki korzystając z dostępnych źródeł finansowania. W orzecznictwie wskazano w tej mierze m.in. na możliwość zewnętrznego kredytowania działalności […] W przypadku spółek prawa handlowego środki takie mogą być pozyskane także od osób kapitałowo zaangażowanych w działalność spółki, m.in. dzięki instytucji dopłat (art. 177 i nast. KSH), stanowiących formę pożyczki udzielanej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, mogącej służyć także pokryciu kosztów sądowych.
  5. Nakaz uwzględnienia możliwości finansowych wspólników lub akcjonariuszy spółek handlowych przy ocenie zasadności przyznania spółce zwolnienia od kosztów sądowych akcentuje expressis verbis art. 103 ust. 2 KSCU w brzmieniu nadanym z dnia 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r. poz. 1469 – dalej: „ustawa nowelizująca”), według którego spółka handlowa, domagając się zwolnienia od kosztów sądowych, powinna wykazać, że wspólnicy lub akcjonariusze nie mają dostatecznych środków na zwiększenie majątku spółki lub udzielenie jej pożyczki.
  6. Celowość uwzględnienia przez sąd możliwości pozyskania środków finansowych w celu pokrycia kosztów sądowych od wspólników lub akcjonariuszy osoby prawnej zaakceptowano również jednoznacznie w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kontekście prawa do skutecznej ochrony sądowej. […] Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił natomiast, że […] brakuje jednolitego standardu w zakresie udzielania zwolnienia od kosztów sądowych osobom prawnym, przy czym w większości badanych państw jest ono w ogóle niedostępne.
  7. Racją jest, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się, iż gdy na wcześniejszych etapach postępowania stronie przyznano zwolnienie od kosztów sądowych, odmowa udzielenia jej takiego zwolnienia w postępowaniu kasacyjnym wymaga stwierdzenia, że położenie strony uległo w jakimś aspekcie poprawie […] Odwołanie się do tej podyktowanej pragmatyzmem reguły nie jest jednak właściwe w każdym przypadku. Rozpoznając wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych sąd nie jest związany rozstrzygnięciami zapadającymi we wcześniejszej fazie postępowania sądowego, a brak polepszenia sytuacji finansowej wnioskodawcy może być wynikiem zróżnicowanych okoliczności, w tym takich, które – w świetle przedstawionych wcześniej założeń – nie uzasadniają ponownego zwolnienia od kosztów sądowych.
  8. Postępowanie kasacyjne, w przeciwieństwie do postępowania apelacyjnego, nie jest elementem dwuinstancyjnego modelu postępowania sądowego deklarowanego w Konstytucji i wykracza poza gwarantowane w art. 78 zdanie pierwsze Konstytucji prawo do zaskarżenia orzeczeń wydanych w pierwszej instancji. W przypadku tym nie ma zatem obawy stworzenia nieuzasadnionej finansowej bariery dla realizacji konstytucyjnych gwarancji stron postępowania, wykraczających skądinąd także poza standard gwarantowany prawem międzynarodowym (por. art. 6 ust. 1 EKPCz). W konsekwencji, zarówno w płaszczyźnie systemowej, jak i aksjologicznej uzasadnione jest stosowanie wyższego stopnia rygoryzmu w przypadku żądania zwolnienia od kosztów sądowych w postępowaniu kasacyjnym aniżeli na poprzednich etapach postępowania sądowego, w tym w postępowaniu apelacyjnym.

I tak państwo prawa staje się dla przedsiębiorców „państwem prawa za opłatą”.